
Kiedy tak naprawdę kobieta staje się mamą? Kiedy test ciążowy wskaże dwie kreski? Czy kiedy podczas kontroli u lekarza usłyszy bicie serca maluszka? Albo kiedy poczuje jego pierwsze ruchy? A może dopiero w momencie porodu, kiedy będzie mogła go zobaczyć, dotknąć, przytulić? Narodziny mamy to proces. Mama rodzi się stopniowo, etapami. W dodatku proces ten jest dynamiczny, gdyż rola mamy zmienia się w zależności od etapu rozwojowego dziecka.
NOWA TOŻSAMOŚĆ
Jeszcze pod koniec lat 90-tych uważano, że macierzyństwo i jego mentalny aspekt, jak również gotowość do bycia matką to naturalna składowa „ja” kobiety. Że jak tylko dziecko pojawi się na świecie, to instynktownie będziemy wiedziały co robić – jak się maluszkiem opiekować, jak nawiązywać z nim więź, jak radzić sobie z naszymi emocjami, jak odnaleźć się w całkiem nowej i nierzadko trudnej rzeczywistości. Wreszcie uważano, że macierzyństwo jest tak naturalne dla kobiety, że jedynie uzupełnia i wzbogaca jej osobowość, ale na pewno jej nie modyfikuje. Tymczasem w 1997 roku dwaj amerykańscy badacze – psychiatra Daniel Stern i jego żona, psycholog Nadia Bruschweiler-Stern – opublikowali książkę pt. „Narodziny mamy. Jak doświadczenie macierzyństwa zmienia cię na zawsze”. To waśnie w niej autorzy ukazali, że macierzyństwo nie tylko jest procesem, nie tylko musimy się go nauczyć, ale również, że powoduje ono trwałe i głębokie zmiany w naszej osobowości. Autorzy wprost zauważali, że kiedy na świecie pojawia się dziecko kobieta z każdym dniem buduje swoją nową tożsamość.
Ta tożsamość jest budowana na różnych płaszczyznach. Po pierwsze na płaszczyźnie rodzinnej i społecznej. Kobieta wchodzi w inne relacje z najbliższymi – z własnymi rodzicami, z rodzeństwem, z innymi kobietami. Staje się osobą pewniejszą siebie, nierzadko potrafi wyrażać swoje zdanie, zaznaczać swoje oczekiwania i walczyć o swoją wizję macierzyństwa. Z jednej strony nadal może poszukiwać wsparcia i czerpać z doświadczeń bliskich jej kobiet, ale z drugiej strony jest gotowa weryfikować te rady i poszukiwać własnej drogi. Po drugie zmienia się system wartości kobiety. Hierarchia jej spraw ulega reorganizacji – pojawiają się nowe priorytety, zmienia się jej nastawienie do rzeczy, które dotychczas wydawały się kluczowe, jak na przykład kariera zawodowa, naukowa czy życie społeczne i towarzyskie. Wreszcie zmienia się konstrukt psychoemocjonalny kobiety – pojawia się większa wrażliwość, delikatność, nierzadko dużo większa cierpliwość czy większa gotowość do znoszenia przeciwności i rutyny. Ba! Czasami nawet następuje swoista zmiana w kalendarzu – zaczynamy pamiętać niektóre wydarzenia w odniesieniu do etapu rozwojowego dziecka: „Jasiu wtedy już siedział, to musiało być w maju 2021”.
Zanim urodzi się dziecko kobieta najczęściej ma już w sobie pewne uczucia i wyobrażenia względem niego. Inwestuje emocjonalnie, fantazjuje, tworzy obraz maluszka. Zastanawia się jak to będzie po porodzie i kim w przyszłości będzie dziecko. Może się zdarzyć, że te fantazje są tak rozbudowane i do tego wzmacniane nierealnym obrazem „matek z Instagrama”, że realne macierzyństwo staje się nie tylko rozczarowujące, ale i skrajnie trudne. Depresja poporodowa dotyka około 15 procent kobiet, ale tak naprawdę tylko o tylu psychologowie wiedzą. Przypuszczalnie większość kobiet nie ujawnia swojego stanu i mierzy się z trudnościami i poczuciem bezradności sama, w zaciszu swego serca. Postrzegają to, co czują (np. frustrację, zmęczenie, niechęć, a nawet złość) i pojawiające się problemy jako informację, że widać nie są dobrymi matkami, że widać nie nadają się do tej roli.
WYSTARCZAJĄCO DOBRA
Tymczasem bycie mamą bywa bardzo trudne. Wchodzimy w całkiem nową rolę, która – jak wspomniałam wcześniej – wbrew powszechnej opinii nie jest dla nas naturalna i wdrukowana w naszą osobowość. Potrzebujemy się jej nauczyć. I o ile nieco łatwiej przyswoić kwestie dot. pielęgnacji dziecka, to nierzadko nawiązanie z nim więzi emocjonalnej wymaga świadomej pracy i zaangażowania. Wg wspomnianych badaczy u niektórych kobiet miłość do dziecka pojawia się szybciej, jeszcze na etapie jego życia pod sercem mamy. Ale są również kobiety, u których emocjonalne wejście w rolę mamy następuje znacznie później – np. w momencie, kiedy dziecko zaczyna być choć trochę komunikatywne: uśmiecha się, wodzi wzrokiem za mamą, a nawet dopiero kiedy można się z nim aktywnie bawić. Dla tych kobiet ta relacja dopiero wtedy zaczyna mieć wydźwięk psychologiczny. Wcześniej jest reakcją powinności na fizjologiczne potrzeby dziecka.
W takim razie kiedy stajemy się idealną mamą? Kiedy ten proces dobiega końca? Według psychologów – nigdy. Gdyż idealne matki, a szerzej – idealni rodzice i ludzie – nie istnieją. Wystarczy być „wystarczająco dobrym”. Autorem tego terminu jest Donald Winnicott – brytyjski pediatra i psycholog. Dla niego „wystarczajaco dobra matka” to taka, która potrafi dostosować się do dziecka, do jego potrzeb i etapów rozwojowych, ale przy założeniu, że rodzice to też ludzie. Ludzie z całym wachlarzem swoich emocji i potrzeb, które też muszą być zaopiekowane. Winnicott uważał, że rolą mamy jest reagowanie na potrzeby dziecka w sposób adekwatny do jego rozwoju. Tak, by ten rozwój wzmacniać, a nie zaburzać. Uświadomienie siebie, że wystarczy być „wystarczająco dobrą mamą” jest najlepszym początkiem do tego, by narodziny mamy były procesem spokojnym – dającym prawdziwą, głęboką radość i poczucie spełnienia.
Agnieszka Antonowicz
psycholog